-Otwarte - krzyknęła Sam ściszając muzykę.
- To ja, Avril - powiedziałam uchylając drzwi.
- Wejdź - powiedziała podchodząc do drzwi i otwierając je. Na jej twarzy widniał uśmiech, zresztą jak zawsze - Coś się stało?
- Nie. Chciałam tylko zapytać czy mogłabyś ściszyć muzykę - powiedziałam odwzajemniając uśmiech.
- Ach, przepraszam. Już ściszam.
- Dziękuję. Choć zaraz na obiad. Marga dzisiaj gotowała.
- Dobrze. Zaraz schodzę.
Po 20 minutach wszyscy domownicy zajadali się spaghetti.
- Chce ktoś wody? - zapytałam wstając z miejsca.
- Ja poproszę - powiedział Lucas. Podeszłam do szafki i wyciągnęłam szklanki. Wlałam wody i zaniosłam na stół - Dziękuję. - powiedział Lucas uśmiechając się. Wziął łyk i zajadał się dalej pysznym spaghetti. Usiadłam na swoim miejscu.
Po posiłku poszłam do pokoju i kontynuowałam czytanie książki. Jednak po przeczytaniu jednego rozdziału ktoś zapukał do drzwi mojego pokoju. Drzwi się uchyliły.
- Avril? - zapytał męski głos.
- Tak.
-Widziałaś Kate? - powiedział Harry wchodząc do mojego pokoju.
- Z tego co wiem to poszła na spacer z Sam. A co?
- Miała mi pomóc w napisaniu pracy na lekcje.
- Jeśli chcesz to ja Ci mogę pomóc.
- Możesz? Ratujesz mnie Avril - powiedział z szerokim uśmiechem na twarzy.
- A o czym musisz napisać?
- Streszczenie.
Napisałam z Harrym streszczenie. Zajęło nam to godzinę.
- Dziękuję Ci.
- Nie ma za co - powiedziałam uśmiechając się - Idę do pokoju. Jak będziesz chciał o coś zapytać to przychodź.
- Dobrze.
Siedziałam w swoim pokoju. Czytałam książkę. W końcu miałam spokój aby poczytać. Gdy spojrzałam na zegarek stwierdziłam, że wypadałoby się umyć. Sięgnęłam piżamy i poszłam do łazienki. Zamknęłam drzwi, rozebrałam się i usiadłam w wannie, do której nalałam gorącej wody.
Po kąpieli, ubrana w piżamy wyszłam z łazienki i położyłam się na łóżku. Już po kilku minutach usnęłam.
Następnego dnia
Obudziło mnie pukanie do drzwi. Przetarłam oczy i wstając z łóżka założyłam kapcie. Podeszłam do drzwi i otwierając je zauważyłam Margaret.
- Marga? Coś się stało?
- Chciałam się zapytać Ciebie czy chcesz coś ze sklepu...
- Tak, chciałabym jogurt.
- Dobrze. Żebyś się nie martwiła, będę za 20 minut.
- Idziesz sama?
- Nie, z Lucas'em.
- Dobra, idźcie.
Po 20 minutach zeszłam na dół. Usłyszałam trzaśnięcie drzwiami.Marga wpadła z wielkimi torbami wypełnionymi po brzegi.
- Po co tyle tego kupiłaś?! - krzyknęłam.
- Dzisiaj pełnia! Trzeba się zaopatrzyć w jedzenie! - krzyknęła do mnie z gniewem i z rezygnacją.
- Dobrze, uspokój się. - powiedziałam do niej przytulając ją do siebie. Zabrałam torby i zaniosłam do kuchni.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz